Szczepkowska broni Tuska. "Już jest odsądzany od czci i wiary"
W poniedziałek (11 sierpnia) premier Donald Tusk poinformował o odejściu z rządu Macieja Berka, ministra ds. wdrażania polityki rządu. Jego obowiązki przejmie szefowa Rządowego Centrum Legislacji Joanna Knapińska. Według nieoficjalnych informacji Berek, którego Tusk nazwał "swoją prawą reką", ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Jako pierwsza poinformowała o tym Polityka Insight, a następnie OKO.press i TVN24.
Doniesienia o tym, że Berek mógłby zostać sędziów TK wywołały niezadowolenie wśród osób popierających Donalda Tuska, jak np. prof. Marcin Matczak. Pomysł nie podoba się także "Gazecie Wyborczej".
Szczepkowska: Pojawia się nieusprawiedliwiony symetryzm
Tymczasem znana z poparcia dla obecnego rządu Joanna Szczepkowska próbuje uspokoić emocje. "Rozpętały się nagle emocje w związku z wiadomością o tym, że Donald Tusk być może chce proponować jako kandydata do Trybunału Konstytucyjnego, swojego ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Minister Berek nagle zrezygnował z tego urzędu co zdziwiło nawet członków koalicji, ale i zasmuciło. Najwyraźniej był tam potrzebny i kompetentny" – wskazuje aktorka.
"Nic się jeszcze nie stało, nikt nikogo niczym nie ogłosił, nikt o niczym nie poinformował, a już wiadomość istnieje jako konkretna informacja. Już premier jest odsądzany od czci i wiary nawet przez demokratycznych prawników. Mało tego: już pojawia się niczym nieusprawiedliwiony symetryzm i w jednym zdaniu pada nazwisko ministra Berka i nazwisko Piotrowicza, jakby zasiadających w TK w równie nieuprawnionej sytuacji. Już to wszystko nabiera kształtów faktu dokonanego i dokłada się do chaosu w publicznej świadomości" – zauważa z niesmakiem Szczepkowska.
Dalej wskazuje: "Więc tak: Maciej Berek to jest doktor prawa, zajmuje się prawem konstytucyjnym w Katedrze Prawa Konstytucyjnego UW na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jest autorem wielu publikacji. To, że Donald Tusk wspierał się jego wiedzą z tego zakresu, to przecież dobrze. Strasznie mnie drażni posługiwanie się określeniem medialnym 'prawa ręka Donalda Tuska', jakby chodziło o mafijne stosunki. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do PiS-owskich standardów, ze przenosimy te same skojarzenia na ludzi, którzy walczą o praworządność? To jest dopiero zniewolenie i mentalna pułapka!".
"Nie mam pojęcia jakie są plany Donalda Tuska. Bardzo czekam na jutrzejszą konferencję prasową, kiedy to wszystko ma się wyjaśnić. Nikt mi natomiast nie wmówi, że kiedy prawowici sędziowie TK stoją na korytarzu, drzwi do ich pracy blokuje fikcyjny prezes, a ten, kto bierze pieniądze za sprawowanie urzędu prezydenta sprzyja bezprawiu, należy lamentować, że ktoś sprawczy i kompetentny może wejść w środek chaosu, być może z jakimś pomysłem na rozwiązanie. Gdybam, bo przecież nic nie wiemy. Żaden fakt jeszcze nie zaistniał. Ja tylko bym chciała, żeby ktoś, kto wie jak to zrobić dostał narzędzia do naprawy TK" – podsumowała Joanna Szczepkowska.